Przyznam, że zrobiło mi się bardzo przyjemnie. Beso_78 jeszcze raz bardzo dziękuję :)) Dzięki Tobie urosły mi skrzydła :))Tym razem przekaże ten pakiet dalej:
Maknecie
Truskaveczce
i Kasi
Wasze blogi poznałam na długo przed tym, zanim założyłam swój, zazdrościłam pomysłów i rękodzieł (oczywiście tylko w pozytywnym sensie :)) i chcę, żebyście o tym wiedziały :))


kurteczka - druty 2,5
Komplecik jedzie do Karolki.

kurteczka - szydełko nr 2
Jedzie do Anulki.

kurteczka - druty nr 3
Dwa czerwone bąbelkowe
szaliczki wyjeżdżają, może jeszcze
takie dwa bereciki machnę.
Dzisiaj zrobiłam jeszcze czerwoną
torebusię, ale nie ma jeszcze fotki.

Sukienka z atłasu. Kupiłam okazyjnie. Najbardziej zbliżony kolor to ten na górze z lewej strony.
Kto oczekiwał rewelacyjnej kreacji karnawałowej, zawiedzie się. Sukienka jest prosta i skromna, według

Prostota wynika z tego, że miałam mało czasu i dlatego, że chciałam, by można ją było nosić nie tylko w karnawale. Moja córcia była zachwycona i bawiła się w niej fantastycznie, choć w tym roku nie wyróżniała się zbytnio spośród innych różowo odzianych księżniczek i elfowych wróżek :)) Przez dwa lata była biedroneczką, więc chciałam, żeby teraz poczuła się jak mała księżniczka.
Nie wiem, jak to będzie w szkole z balami. Szycie nie było łatwe, bo mój malutki rozrabiak bardzo nie lubi, gdy mama się czymś zajmuje. Co chwilę wyłączał mi światełko przy maszynie, przekręcał wszystkie możliwe pokrętła, dobrze że mam walizkę, to ukrywałam maszynę, kiedy od niej odchodziłam. Znalazł inny sposób :)) Wytaplał rączki w zupie i sukienkę, dopiero pospinaną szpilkami, potraktował jako ręcznik . Tak więc szyłam do oporu, żeby jeszcze zdążyć wyprać i sprawdzić, czy sukienka będzie się nadawała, Na szczęście wszystko ładnie się sprało. Do sukieneczki dorobiłam trzy różyczki na szydełku z błyszczącej nitki jakowejś, niestety banderole dawno wyrzucone. Kupione kilka lat temu u Pani Ilony Misiak. Do bucików też przyczepiłam szydełkowe motylki robione według własnego pomysłu, który powstawał w tracie robienia. Niestety nie mam dobrych zdjęć.

Jak widać, nie wszystkim zima daje w kość:)))
Przyjęcie było wcześniej, w czwartek, żeby ukochana babcia mogła przyjść, bo dzisiaj pracowała. A jak powiedziała moja córunia: Nie muszę mieć prezentu, najważniejsze, żeby babcia przyszła.
beso_78 czapka niestety tylko wygląda na ciepłą, bo raczej nie jest zbyt gruba. Efekt taki daje połączenie bukli i nitki z włosem. Ja nie ocieplam dodatkowo czapek, bo moje dzieci i moje siostrzenice lubią chodzić w kapturach, więc nie grozi im zmarznięcie w mrozy czy przy wietrznej pogodzie. Ale jeśli dziecko nie lubi kaptura, to rzeczywiście dobrze by było ocieplić od środka polarkiem.












































Na zdjęciu jest ta sama spódniczka. Poniżej szew rękawa. Wszystkie szwy robiłam po prawej stronie. Problem z włóczką rozwiązałam w następujący sposób: od główki do rzędu 70 robiłam Dalią, w rzędzie 71 z obu stron przerobiłam po jednym oczku Puchatką. Użyłam dwóch kłębków, żeby w rękawie nie było typowych żakardowych nitek, bo to utrudnia Córci ubieranie się. W co drugim, tzn. w każdym niepatrzystym rzędzie, przerabiałam jedno oczko więdej, aż na wysokości około 100 rzędów Dalia zeszła się w szpic i dół rękawa przerobiłam już tylko Puchatką. Dzięki temu Puchatka z rękawa styka się z Puchatką ściągacza. Zwykłe blokowanie ściągacza i rękawów nie dało widocznych efektów, więc musiałam się wspomóc żelazkiem. 

















