Goście

Zdjęcia zamieszczone na tym blogu, podpisane moim imieniem, są M O J Ą W Ł A S N O Ś C I Ą, chronioną przez prawa autorskie. Jeśli jest inaczej - informuję o tym.

Z A B R A N I A M kopiowania i wykorzystywania moich tekstów, zdjęć (szczególnie z dziećmi) oraz pomysłów bez mojej wiedzy i zgody. Jeśli to robisz, jesteś złodziejem. Jeśli coś Ci się podoba i chcesz skorzystać z mojego pomysłu - napisz. Zawsze można się porozumieć.

Nie kradnij!!!

Akcja: Nie kradnij zdjęć!

niedziela, 13 czerwca 2010

Biopsja gruboigłowa piersi

Po biopsji cienkoigłowej wróciłam do domu gdzieś około godziny 14. O 16.30 zadzwoniono do mnie ze szpitala - taka jest procedura - i poinformowano, że w poniedziałek 12 kwietnia mam wyznaczony termin biopsji gruboigłowej piersi. 8 kwietnia to był czwartek. W piątek musiałam znowu wstać wcześnie i jechać do Kielc zrobić badania krwi, które należy zrobić trzy dni przed wyznaczonym terminem biopsji. Były to badania na krzepliwość i żółtaczkę. Sprawdziłam sobie w Internecie. Nawet szybko się uwinęłam, zeszło mi tylko 4 godzinki ;). W kolejce do laboratorium stałam jakieś 40 minut. Było na pewno ponad 50 osób. Gabinety są dwa, więc w miarę sprawnie to idzie. Badań NIE TRZEBA odbierać. Są dołączone do karty.
Na poniedziałek naszykowałam piżamę, szlafrok, kapcie. Trzeba się przygotować w razie czego, bo czasem po biopsji gruboigłowej zdarzają się komplikacje i pacjentka musi zostać na oddziale. Ale to się zdarza BARDZO RZADKO. W poniedziałek udałam się na IZBĘ PRZYJĘĆ. Zarejestrowałam się. Zaniosłam buty i wierzchnie okrycie do szatni, wróciłam i czekałam na pielęgniarkę. W szpitalu byłam po 8, bo chciałam jeszcze przed zabiegiem zjeść śniadanie w kawiarni. Źle znoszę jazdę, więc zazwyczaj jeżdżę na czczo. Tego dnia było chyba 5 pacjentek. Na badanie weszłam po 12. Trwało wszystko około 20 minut. Tak mi się wydaje. Musiałam się rozebrać do połowy. Tak roznegliżowana podpisywałam chyba zgodę na biopsję. Tzn. podpisywałam na pewno, tylko już nie pamiętam w którym momencie, czy jak weszłam, czy późnej. Lekarz pytał o guza, czy sama go znalazłam, ile mam lat. Leży się na kozetce w wygodnej pozycji, tak żeby się nie poruszyć w trakcie badania. Zabieg wykonywany jest w znieczuleniu miejscowym pod kontrolą usg. Igła ma grubość 3 mm, to tak jak te druty, na których niektóre z nas robią. Lekarz robi nacięcie długości 3-4 mm, tak żeby można było wprowadzić igłę. Lekarz, który mi robił biopsję, zapytał czy nie czuję bólu. Nie czułam. Jedynie delikatny ucisk. Myślałam, że sprawdza, czy znieczulenie działa, a nacięcie będzie później. Materiał do badania pobiera się 4-5 razy. Ja miałam cztery. Wygląda to tak, że lekarz wprowadza igłę przez nacięcie, nakłada, no nie wiem, jak to nazwać, bo odwróciłam głowę i nie widziałam dokładnie, ale powiedzmy, że probówkę, tak jak przy pobieraniu krwi, pobiera materiał do badania, na koniec słychać głuchy dźwięk. I tak 4 razy w moim przypadku. Za każdym razem, gdy miał być ten dźwięk, lekarz mnie uprzedzał. Po badaniu należy zostać jeszcze, by lekarz mógł sprawdzić czy nie ma komplikacji. Ja nie byłam nawet pół godziny. Nie było krwiaków ani innych niepokojących objawów, czułam się dobrze, więc pozwolono mi iść do domu. Po biopsji dostaje się informacje o tym, jak radzić sobie z ewentualnym bólem, kiedy zdjąć opatrunek, kiedy i gdzie odebrać wyniki. Ja w trakcie całego badania nie czułam bólu ani przez chwilę. Również po biopsji nie odczuwałam bólu. Przez jakiś czas miałam siniak nad guzem, co jest zjawiskiem normalnym, po nacięciu został mi maciupki ślad. Badanie wspominam miło. W jego trakcie rozmawiałam z lekarzem i pielęgniarką. Nie trzeba się go bać, bo nie jest ani straszne, ani bolesne.  

Na wynik biopsji czeka się około 3 tygodni. Mój był 29 kwietnia, ale ja odebrałam dopiero 7 maja, bo mieliśmy rodzinną grypę żołądkową i to nie wszyscy naraz, tylko każdy po kolei: najpierw córcia, potem synek, a na koniec my z mężem razem. Na takie badania warto wziąć ze sobą książkę albo robótkę, to wtedy czas tak się nie dłuży.

Dopisek 06.02.20011r.

Niedawno poznałam osobę, dla której biopsja jest niezbyt miłym wspomnieniem, ponieważ po badaniu miała opuchniętą, bolesną pierś i duże zasinienie. Pomogły jej okłady z kapusty, takie, jakie robi się w trakcie karmienia piersią.

Na karcie informacyjnej, którą dostałam po biopsji, mam napisane:

-niewielki ból jest zjawiskiem normalnym po wykonaniu biopsji i może być w różnym stopniu odczuwalny nawet przez kilka dni. Zażywać ogólnodostępne bez recept środki przeciwbólowe, np. APAP, Paracetamol, Ibuprom przestrzegając zalecanej dawki.

Po biopsji może wystąpić zasinienie piersi lub ograniczony krwiak, miejscowo na skórę można zastosować np. Altacet w żelu. 

W przypadku utrzymujących się objawów lub podwyższonej temeratury zgłosić się do Lekarza Rodzinnego lub gabinetu chirurgicznego Przychodni Onkologicznej.

Jeżeli po biopsji jest jedynie punktowe przekrwienie i z upływem czasu nie powiększa się jest to normalna sytuacja.

Ponieważ nie wiem, czy wszystkie pacjentki po biopsji otrzymują taką informację, zamieściłam ją tutaj. I przede wszystkim: NIE BÓJCIE SIĘ.

20 komentarzy:

  1. Jestem z Tobą. Wszystko będzie dobrze.
    Słyszałam o zaklejaniu plastrem pępka - i nie ma sensacji w czasie jazdy. Oraz o herbatce imbirowej, albo o ssaniu kawałka imbiru.Moja synowa ma to teraz na sobie wypróbować...
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem z Tobą (powtórzę za tkaitką).
    Wiem,że przed badaniami najgorsza jest obawa o wynik. Ból można znieść z wynikiem trudno się pogodzić.

    OdpowiedzUsuń
  3. witam, fajnie, że to wszystko tak dokładnie opisałaś....1 marca miałam to samo i to juz drugi raz, na drugiej piersi, bo pierwsza jest juz rok po operacji:tylektomii. nie napisałaś o wyniku biopsji, mam nadzieje, że jest o.k. ja też czekam.
    pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
  4. Iwonko, dziękuję. Niestety wyniki biopsji były złe. Jestem po mastektomii, chemioterapii i radioterapii. Przede mną ostatni etap - herceptyna. Wszystko możesz znaleźć w Etykiecie: Rak piersi. Albo wpisać w wyszukiwarce mojego bloga potrzebne słowo. Opisałam wszystko, bo sama szukałam tych wszystkich wiadomości w inernecie, chciałam wiedzieć, na co się przygotować. Życzę Ci, żeby wyniki tym razem były dobre i żebyś nie musiała przechodzić przez to wszystko jeszcze raz. Trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez uważam że fajnie to wszystko opisałaś, ja dzisiaj odbieram wyniki cienkoigłowej ale niestety juz wiem że musze zrobic biopsje gruboigłową , bardzo się bałam ale po Twoich wyjaśnieniach trochę podniosłam się na duchu choć jestem cały czas w strachu.Zyczę Ci żeby wszystko skończyło sie dobrze , trzymaj się!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Marto, dziękuję :)) To dla mnie ważne, że mój opis mojej biopsji może komuś pomóc. Ja się bardziej bałam przed cienkoigłową, bo nie wiedziałam, jak to wygląda. Wiadomo że takie inwazyjne badania wywołują u nas obawę, lęk, bo jednak jest to jakaś ingerencja w organizm, nie tak jak usg. Mam nadzieję, że biopsja gruboigłowa wyjdzie dobrze. Tego Ci życzę. I dziękuję serdecznie za słowa otuchy :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. witam! ciekawa jestem jak się czujesz? ja jestem właśnie po gruboigłowej biopsji i z tego wszystkiego zapomniałam sie spytac kiedy mam zdjąć opatrunek, mam tylko nosic coś w biustonoszu przez pare dni żeby mi uciskało pierś.Juz się boje wyniku no ale nic juz teraz nie zdziałm muszę czekać, pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  8. Marto, ja opatrunek zdjęłam chyba na drugi albo trzeci dzień. Tylko że akurat nie musiałam nosić w biustonoszu niczego uciskającego. Nie wiem, co Ci poradzić. Natomiast czas oczekiwania poświęć na to, co lubisz robić i co sprawia Ci przyjemność. Może choć troszkę odsuniesz od siebie ten niepokój czekania. Ja poznawałam w tym czasie wroga, ale do tego nie namawiam. Najlepiej samemu znaleźć swój sposób na ukojenie nerwów. Bo tak całkiem bez nerwów przejść ten czas oczekiwania na wynik to chyba się nie da. Taka nasza natura. Dalej trzymam kciuki za dobre wyniki i pozdrawiam Cię ciepło :)) A ja po wielu miesiącach mogę powiedzieć, że w końcu czuję się dobrze :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziekuję Beatko za słowa otuchy, szczerze się cieszę że wreszcie doszłaś do siebie, wierzę że teraz będzie coraz lepiej czego Ci z całego serca życzę, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. M a r t o, serdecznie dziękuję :))) Chciałabym, żeby i u Ciebie też było dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jutro ide na biopsje grugoigłowa,dziekuje za Twój opis bardzo dziekuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żeby przeszedł bezboleśnie, tak jak u mnie. I żeby wyniki były dobre. choć na nie niestety trzeba poczekać. Pozdrawiam cieplutko. I trzymam kciuki
      .

      Usuń
  12. Dołączam się do Was Mnie dopiero czeka biopsja gruboigłowa, ale nie chodzi o ból tylko o stres związany z oczekiwaniem Zle to znosze budzę się w nocy, raz wydaje mi się ze to wszystko jest nieprawdą a potem dociera do mnie rzeczywistość, taka huśtawka nastrojów. przez dzień wertuję ksiąki i internet i chyba jeszcze bardziej sie nakręcam no cóż awsze byłam pesymistka może ktoś wleje we mnie odrobine otuchy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, tak niestety będzie... przynajmniej przez jakiś czas. Dla mnie też najgorsze było czekanie. Robiłam dokładnie to samo, co Ty. Siedziałam w necie i szukałam wszystkiego, żeby wiedzieć... A potem sama rozszyfrowałam wynik biopsji... To są bardzo trudne chwile, ale nie da się przed nimi uciec. Ale pamiętaj jak wielu osobom, jak wielu kobietom się udało. Ja o tym myślałam. I znajdź sobie punkt zaczepienia, dla którego warto być silną i nie poddawać się. Moją siłą były moje dzieci... Poza tym wcale nie wiadomo, czy biopsja wykaże to najgorsze. Moja koleżanka dwa razy miała robioną biopsję i po każdym badaniu okazało się, że to nic złośliwego.Przytulam Cie mocno i trzymam kciuki.

      Usuń
  13. Dziękuje to mi się przydało.Tak sobie myślę ,że jak będzie po wszystkim czeka mnie przewartościowanie życia. U mnie też dzieci są i były moją siłą. Moim problemem są mikrozwapnienia. Jak przeczytałam to w opisie to mi się wydawało, że to nic takiego słowo "mikro" mnie uspokoiło, ale jak czytam te strony o raku to wcale nie takie byle co!! Poza tym reakcja personelu medycznego i szybkie skierowanie na dalsze badania mnie zastanowiły. Wiem że muszę czekać ale nurtuje mnie pytanie czy któraś z Was odczuwała potliwość w nocy między piersiami? bo ja tak ale wydawało mi się że to objaw tarczycy lub klimakterium. Przepraszam ale ja muszę o tym z kimś rozmawiać. Za odpowiedz z góry dziękuję Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. G o s i u, ja w ogóle nie miałam żadnych objawów. Miałam powiększone węzły chłonne lewej pachy i raczej myślałam o czymś innym. Kiedy lekarz mi powiedział, ze mam guza z prawej strony, byłam w szoku. Potem okazało się, że powiększenie węzłów było spowodowane infekcją. Wyniki krwi miałam książkowe. Ja miałam inną odmianę raka, więc trudno mi napisać jak to może być w Twoim przypadku. Tu możesz pisać o swoich obawach i pytać, choć ja nie jestem specjalistką i mogę powiedzieć jedynie o własnych doświadczeniach. Jeśli chcesz, możesz tez pisać do mnie na maila: beata6574@gmail.com
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Naprawdę dziękuję za Twoją troskę, za to że jak możesz odpowiadasz na moje pytania. Teraz już trochę się opanowałam, będę czekać na badanie i wynik. Jak już będzie po badaniach odpiszę na podany przez Ciebie mail. Miło mieć wsparcie u kogoś takiego jak TY Beatko Pa pozdrawiam

      Usuń
    3. G o s i u, za jakiś czas Ty będziesz wsparciem dla, tych którzy znajdą się w takiej sytuacji. Cieszę się, że choć troszkę mogę ci pomóc. I pisz, kiedy tylko będziesz miała potrzebę. Czasem wystarczy wyrzucić z siebie żal, strach, złość na to wszystko, by chociaż odrobinkę ulżyło. A najbliższym nie zawsze da się o tym opowiedzieć, bo przeżywają to razem z nami i razem z nami boją się. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  14. Witam Beatko ,dzisiaj mialam biosję cienkoigłową,ale zalecenie jest aby jak najszybciej wykonać biopsję gruboigłową,po przeczytaniu tego co tu piszesz,jestem trochę uspokojona
    dzisiejszej bardzo się bałam ,ale jak usłyszałam od Pani doktor,okonieczności wykonania tej bipsjii gruboigłowej to zdrętwiałam,dziękuję,że tyle tutaj otchy znalazłam ,choć bardzo obawiam się wyników i czekanie naprawdę zabija
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, dobrze że będziesz miała biopsję gruboigłową. Jest dokładniejsza. Wiem, ze czekanie jest trudne i boisz się wyniku. Niestety trzeba to przejść. Innej możliwości nie ma. Mam nadzieję, że wyniki będziesz miała dobre. Niemniej im wcześniej rozpoznana choroba, tym lepiej. I cieszę się, że choć odrobinkę mogłam Ci pomóc :-). Ja trzymam kciuki za Ciebie i pozdrawiam serdecznie. Jeśli będziesz chciała, możesz pisać do mnie na e-mail.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz :))) Jest dla mnie najpiękniejszym wyróżnieniem :)))